Historia
Wojkówka wzięła swoja nazwę – według legendy – od nazwy zawodu swoich założycieli, a mianowicie od wojów, żołnierzy Bolesława Chrobrego.
Zgodnie z innym, niemal zapomnianym podaniem Wojkówkę założyła litewska chorągiew szlachty zaściankowej, o czym mają świadczyć niektóre ( rzekomo litewskie i ruskie ) nazwiska jej mieszkańców.
Z czasów piastowskich brak jednak dokumentów pisanych. Dopiero epoka jagiellońska pozostawiła pewne dane o właścicielach Wojkówki. Od czasów Władysława Jagiełły, który wielokrotnie przebywał na Pogórzu, Wojkówka należała do rodu Sapiehów.
W XV wieku zaczęli tu rządzić pierwsi sołtysi – Jan (1443), Sądek (1417 – 20), Szczebiot (1443), Piotr (1450), Mikołaj (1497- 99). W 1512 roku w wyniku podziału rodzinnego, właścicielem Wojkówki został Marcin Kamieniecki, który był podkomorzym sanockim. W roku 1536 jej dzierżawcą był Baltazar Dąbrowski, szlachcic. W jego posiadanie wchodziły również inne wioski, takie jak: Moderówka, Tarnowiec, Szebnie, Potakówka.
W ówczesnych czasach w Wojkówce było 13 kmieci, folwark, karczma. Sołtys posiadał zaledwie 1 łan oraz karczmę. Pobierał szósty grosz czynszowy. Od roku 1484 Wojkówka była w posiadaniu rodziny Szebieńskich. W 1581 roku było o 4 kmieci mniej, pojawiło się natomiast czterech zagrodników, czterech komorników z bydłem i bez oraz dwóch ubogich.
Z posiadania Kamienickich Wojkówka przeszła w posiadanie Skotnickich, a następnie w XVII w. – na własność Tarnowskich. W roku 1625 hrabia Joachim Tarnowski nabywa Łęki i Łączki. W 1641 r. rezygnuje z kariery doczesnej i wstępuje do klasztoru Kanoników Regularnych w Kłobucku. Jego syn Karol Teodor wcześnie umiera,
a spadkobiercą zostaje niepełnoletni jeszcze Kazimierz Aleksander hrabia Tarnowski. Ten ożenił się z Teresą Firlejówną – dziedziczką Wojkówki. Hrabstwo Tarnowscy byli ludźmi lubianymi przez miejscową ludność. Świadczy o tym częste proszenie ich na rodziców chrzestnych. Franciszka – córka hr. Tarnowskiego- wyszła za mąż za Klemensa Ustrzyckiego, kasztelana sanockiego w 1688 r. w Łękach. Z ich rąk Wojkówka trafiła w posiadanie rodziny Górskich. Od 1757 r. właścicielem Wojkówki jest Ignacy de Przybow – Górski,referent sandomierski i jednocześnie właściciel sąsiedniej Ustrobnej. Jego żoną była Elżbieta Cieszanowską. A ich potomstwo to 15 dzieci. Po nim Wojkówkę odziedziczył jego syn – Feliks. Feliks Górski zmarł na apopleksję podczas pożaru stajni dworskich w 1839 roku. Po śmierci Feliksa jego spadkobiercy sprzedali wieś rodzinie Wiktorów.
Chociaż Wojkówka należała do parafii Szebnie, dzieci z Wojkówki były chrzczone w Łączkach. Przez krótki czas miał Wojkówkę Jan Anaklet Spawenti. Za jego staraniem Wojkówkę przyłączono do parafii w Łączkach. Rodzina Wiktorów zamyka listę właścicieli Wojkówki.
Początkiem XIX wieku majątek folwarszczyzny we wsi został wystawiony na licytację. A to dlatego, że ówczesny ostatni właściciel, miał ogromne długi i próbował popełnić samobójstwo w hotelu w Berlinie. Majątek wykupił Jan Cebula i wspólnicy: Kasper Piękoś, Józef Węgrzyniak, Franciszek Guzek, Józef Wywiórski, Jan Łach i Andrzej Marosz. Część dworską nabył Wojciech Trznadel dla swoich dzieci – Józefa i Marii
Budynki dworskie znajdowały się w następującym usytuowaniu: piętrowy budynek mieszkalny przy drodze (miejsce tuż przy dzisiejszym domu nr 2), największe zabudowanie hodowlane również przy drodze (dzisiejsze gospodarstwo nr 69), dwa mieszkalne budynki parterowe ( dzisiejsze domy o numerach 71 i 68 ; przy tym pierwszym była stajnia z hodowlą koni) oraz spichlerz na zboże z drzewa modrzewiowego ( w pobliżu dzisiejszego domu nr 73).
W 1897 we wsi było 79 domów i 402 mieszkańców, w tym dwóch religii grekokatolickiej. Było 7 pasiek. Posiadłość obejmowała 362 morgów, w tym 142 morgów lasu. Przeważnie uprawiano żyto i owies oraz zbierano siano. Uprawiano też: hreczkę, len, konopie, groch, bób, kapustę, ziemniaki. Wojkówka zasłynęła w okolicy z tzw. „derów”. Służyły one do okrycia koni oraz na obicie siedzeń w pojazdach konnych oraz domowe chodniczki. Dernicy przerabiali na dery sierść bydlęcą, którą kupowali na targu we Frysztaku. W tamtych czasach było we wsi trzech kowali, czterech szewców, stolarz i rękodzielnik (również znany w całej okolicy) – który wyrabiał młynki (zwane wialniami), cieszące się dużym zbytem.
W pierwszej dekadzie XX wieku z Wojkówki z przyczyn zarobkowych wyemigrowało wiele osób. W większości były to emigracje do Stanów Zjednoczonych. Nie wszystkim udało się powrócić do kraju. Jedni po prostu nie mogli, inni nie chcieli. Z kolei zdarzali się i tacy, co regularnie odwiedzali i wciąż odwiedzają swoje ojczyste strony. Ci, którzy powrócili, nabywali ziemię i osiedlali się na nowo. Nie brakowało także emigrantów w późniejszym okresie – międzywojennym. Jednak wtedy
mieszkańcy emigrowali z przyczyn politycznych.
W latach 1902 – 04 na terenie Wojkówki (przysiółek) rozpoczęto szukanie ropy naftowej. Kanadyjska firma William Henry Mac Garvey podjęła się tego zadania. Wykonano dwa otwory o głębokości od 700 do 800 metrów, jednak prace nie przyniosły efektów. Dopiero w latach 1961 – 62 doszło do wznowienia prac. Prowadziło je Jasielskie Przedsiębiorstwo Geologiczne Poszukiwań Naftowych na odwiercie „Przybówka 1”. Otwory sięgały 3001 metrów głębokości. Mimo tak olbrzymiej głębokości prace wiertnicze nie przyniosły żadnych rezultatów. Inne miejsce poszukiwania ropy przed II wojną to teren na wschód od domu nr. 91. Odwierty roponośne prowadzono równiez w latach 50/60 XX wieku nad Wisłokiem poniżej Przylaska. Do dziś można znaleźć ślady po poszukiwaniach ropy.
Miejsca służące wszystkim mieszkańcom Wojkówki to kaplica, szkoła, remiza, Dom Ludowy i Park.
Na miejscu obecnej kaplicy znajdował się najpierw kościółek drewniany, zbudowany na pamiątkę poległych w konfederacji barskiej. Ten pierwszy kościółek był kaplicą modrzewiową p. w. Św. Krzyża. Jednak spłonął, podpalony przez Kozaków. Spłonęli w niej w tym czasie szukający schronienia mieszkańcy wsi.
Ocalał tylko dzwonek i modrzewiowa belka z zachowanym napisem A.D. 1772, która zachowała się do dziś. Natomiast dzwonek pełni ważną rolę w życiu mieszkańców wsi. Do niedawna jego głos ogłaszał uroczystości kościelne i nakazywał mieszkańcom porzucić wszelką pracę i poświęcić Bogu kilka chwil. Dziś każdy dźwięk, który rozbrzmiewa z dzwonniczki kojarzy się wyłącznie ze śmiercią. Bowiem dzwonek sygnalizuje, iż kolejny mieszkaniec wsi zakończył swój żywot. Trzeba więc przerwać pracę i choćby na sekundę pochylić głowę. Przez długie lata we wsi byli tzw. dzwonnicy. Rola dzwonnika przechodziła z pokolenia na pokolenie rodzin Świeradów, a także pojedynczych osób – Apolonii Gibadło, Józefa Smoczyńskiego, Franciszka Jarzyny, Mariana Barana. W roku 1895 Józef Wiktor, właściciel Wojkówki, zainicjował własnym kosztem budowę obecnej kaplicy. Mieszkańcy Wojkówki zajmowali się zwózką materiałów oraz wykonaniem prac związanych z budową. W ołtarzu kaplicy mieszczono obraz świętej Zofii, który w 1862 r. sprawiła babka Józefa Wiktora. W 1911 r. odrestaurowano kaplicę nakładem Polonii amerykańskiej oraz mieszkańców Wojkówki. W 1972 r.dokonano ponownej odnowy: malowanie wnętrz, na zewnątrz,a celem ocieplenia zaprowadzono gaz ziemny. Ostatni remont kaplicy pod wezwaniem św. Zofii miał miejsce w drugiej połowie lat 90-siątych XX wieku.
Szkoła powszechna w dwudziestoleciu międzywojennym znajdowała się na miejscu obecnej remizy strażackiej. Obok szkoły powszechnej w tym samym budynku znajdowała się jeszcze sala i sklep miejscowej spółdzielni. Od drogi głównej wchodziło się do przedsionka, a z niego na lewo do izby lekcyjnej (największe pomieszczenie z dwoma oknami od południa) i na prawo do sali, a z sali do sklepu. Do tego budynku od strony Wisłoka dobudowano prowizoryczną remizę, na której wyposażeniu była sikawka, pompująca wodę siłą czterech mężczyzn. System edukacyjny przed II wojną był następujący: do klasy pierwszej chodziło się 1 rok, do drugiej – też 1 rok, do trzeciej – 2 lata, a do czwartej – 3 lata. Żeby ukończyć cztery klasy uczeń chodził do szkoły 7 lat. W jednej sali jeden nauczyciel uczył równocześnie wszystkie klasy. A nauczycielami byli kolejno: Wojciech Dudek, Maciej Trela, Bronisława Hadrówna i Helena Barna (ona również w czasie wojny i po niej). Natomiast w sklepie wiejskim sprzedawali m.in. Waleria Dudkowa, Józef Panaś, Zofia Radwańska.
Karczma znajdowała się w również drewnianym budynku ( niewiele było wtedy murowanych) naprzeciw szkoły, sklepu i sali. Istniała do około 1930 roku i była miejscem spotkań i zabaw Wojkowskiej młodzieży. Czasem odbywały się w niej przyjęcia weselne, choć równie często były one w domu rodzinnym jednego z państwa młodych. Potańcówki miały często swoją oprawę muzyczną, a mianowicie przygrywało 2-3 grajków ( perkusja, skrzypce, trąbka ). Ci muzycy byli spoza Wojkówki. Z
miejscowych przygrywali na cymbałkach i na harmonii Ludwik Radwański oraz na skrzypcach Czesław Radwański. O inna rozrywkę w tym czasie było trudno. Bo np. posiadanie radia było poza możliwościami finansowymi większości mieszkańców.
Ciekawą instytucją przed wojną i później była nocna warta powołana decyzją zebrania wiejskiego. Jej celem była ochrona mienia mieszkańców, ale jeszcze bardziej ochrona od ognia drewnianej zabudowy. Co noc nad bezpieczeństwem mieszkańców czuwało 2 innych mężczyzn. O zmianie warty przypominała laga, przekazywana z domu do domu. W końcowej fazie istnienia warty (już po wojnie) pełniły ja pojedyncze osoby (Tomasz Gałuszka czy Ludwik Modliszewski). Inni mieszkańcy, chcąc się wyspać,
płacili tym niemal zawodowym wartownikom. W razie pożaru na głos trąbki, jeden wcześniej wyznaczony gospodarz odrywał się od każdych zajęć, by wieźć strażaków i sikawkę do pożaru.
Ubogie, ale normalne życie, skończyło się z zajęciem Wojkówki przez okupanta niemieckiego (Generalna Gubernia). Za słuchanie radia (były próby nasłuchu stacji angielskich) czy hodowlę świniaka groziła nawet kara śmierci. Mieszkańcy Wojkówki bali się wychodzić z domu w nocy. Spotkanie niemieckiego patrolu także równało się spotkaniu śmierci. Niemcy strzelali bez uprzedzenia. Musiano okupantowi oddawać tzw. kontyngent (krowy, zboże, ziemniaki). Sołtys decydował po naradzie z
komisją (2-3 osoby ze wsi), kto ma dostarczyć konkretny kontyngent. Sołtys siłą rzeczy był w kontakcie z okupantem.
Ruch oporu w czasie wojny w Wojkówce skupiał się w dwóch oddziałach partyzanckich. W Armii Krajowej i w Batalionach Chłopskich. Grupa akowska miała swoją bazę u „Derników” (tak nazywano rodzinę Wywiórskich, którzy wcześniej trudnili się wyrobem der na konie). Osobą znaczącą w tej grupie był Józef „Dernik” (zawodowy wojskowy; kawaleria). Razem z nim byli m.in. Staszek „Tomczyk” (Gałuszka), Adamczyk z Gór, Franciszek Trznadel i Bronisław Stachyrak. Do grupy BCh kierowanej przez Józefa Cieślę (ps. „Topór”) należeli z Wojkówki Andrzej Świerad, Kazimierz Dudek, Stanisława Dudek, Tadeusz Świerad, Jan Guzek i Lubomir Szarek. Józef Cieśla „Topór” walczył na Podkarpaciu do października 1955 roku. Zmarł lub został zamordowany w więzieniu w Barczewie w 1969 roku odsiadując 15 letni wyrok. Ostatni żołnierze Topora walczyli do stycznia 1956 roku, kiedy jeden zginął a dwu dostało się do niewoli. Urzędowi Bezpieczeństwa udało się znacznie wcześniej wprowadzić do tego partyzanckiego oddziału niejakiego Kustronia z Białobrzeg, szpicla. Uciekając przed ubecką obławą, mając złamaną nogę, Tadeusz Świerad oddał
do siebie samobójczy strzał. Był ostatnią śmiertelną ofiarą II wojny światowej.
A w sumie ta straszliwa wojna pozbawiła życia 12 mieszkańców Wojkówki. Pierwszymi zamordowanymi była zaraz na początku wojny cała żydowska rodzina Hajmbodnerów. (Mieszkali tu,
gdzie obecnie dom nr 63) Jedyna żydowska rodzina w Wojkówce. Ojciec tej rodziny zajmował się handlem, prowadził sklep z artykułami pierwszej potrzeby oraz skupował i woził zboże i mleko do miasta. Hajmbodnerowie mieli dwóch synów (Aron, Josek) i dwie córki (Blimka, Łajka). W KZ Auschwitz – Birkenau zginął inż. Stanisław Szarek. Natomiast w czasie frontu sierpień/wrzesień 1944 od odłamka zginęła Stefania Gałuszka (z innymi ukrywała się w piwnicy budynku podworskiego i wyszła nakarmić bydło) i od kuli żołnierza niemieckiego, strzelającego z Tłoków – Józef Jarzyna (wraz z Henrykiem Radwańskim kosił koniczynę; rany, jakie miał
H. Radwański nie były śmiertelne). W czasie frontu Niemcy zastrzelili 15-letniego Karola Piękosia, który pomagał rodzicom przewieźć stertę słomy. Był na tej stercie usuwanej w obawie przed spaleniem (Niemcy oświetlali teren pociskami fosforowymi) w chwili, gdy został zastrzelony. Wyrokiem partyzanckiego sądu zastrzelono przedstawiciela ”władzy ludowej” Barnę.
Skutki II wojny to także wielu mieszkańców skazanych przez ubeckie sądy na wieloletnie więzienie. Powód był w kazdym wypadku ten sam: pomoc w/w grupom partyzanckim. A więzieni byli: Michalina Świerad i jej córka Stanisława, Bolesław Zemanek, Jan Pawlik, Andrzej Błażejowski, Zdzisław Dzija, Józef Piękoś, Godek Jan.
Dom Ludowy (pierwsza inwestycja po II wojnie) wybudowali młodzi mieszkańcy Wojkówki nakładem własnych sił i środków. Betonowe pustaki robili na Odmiale nad Wisłokiem (teren obecnego Parku), a pieniądze gromadzili z wystawianych po okolicznych miejscowościach przedstawień (np. „Chata za wsią”). Wybudowano Dom Ludowy na działce należącej wcześniej do rodziny Baranów, dając tej rodzinie w zamian pole na Kępie (po drugiej stronie drogi naprzeciw Parku). Sama budową kierował Jan
Rzeźnikiewicz z Wojaszówki.
Kolejną inwestycją budowlaną była remiza strażacka. Ta budowana była już ze środków zewnętrznych, a budowa kierował Władysław Jarzyna.
Następnie z pomysłu nauczyciela Stanisława Guzka powstał Park na terenie wiejskiego pastwiska. Drzewka sadzili uczniowie, a niektórzy mieszkańcy (np. Genowefa Grodnicka i mężczyzna, który u niej mieszkał) starali się tę ideę zniweczyć nocą. Po prostu wyrywali drzewka.
Wreszcie (początek lat 50-siątych) doszło do budowy obecnej szkoły z inicjatywy w/w Stanisława Guzka i sołtysa Jana Stachyraka, którzy postarali się o środki finansowe. Wkładem mieszkańców w budowę była ich robocizna.
Lata 50-te to również elektryfikacja wsi. Wkład mieszkańców to ustawianie słupów. W latach 60-tych większość domów została przyłączona do zbudowanej sieci gazu ziemnego. Końcem tych lat przeprowadzono drenarkę, przy czym zasypywanie wykopów pozostawiono mieszkańcom. Ciekawą inwestycją władzy ludowej było podłączenie każdego domu do świata jedynie słusznej informacji za pomocą „kołchoźników”.
Kolejnymi sołtysami w najnowszych dziejach Wojkówki byli: Izydor Piękoś (przed wojną), Władysław Węgrzyniak (w czasie wojny), Józef Guzek, Franciszek Trznadel, Józef Piękoś (nazywany „Balasem”), Andrzej Gibadło i Zdzisław Świrad. ( Nazwisko „Świrad” brzmiało wcześniej „Świerad”. Winny tej zmianie był jeden z urzędników.)