
We czwartek Janowa spotyka na drodze Józefową i pyta: skąd to wracacie sąsiadko? A bodaj ich z ta wojną. Wybrałam się na jarmark do Frysztaka, a tu na granicy stoi dwóch żołnierzy i żądają odemnie legitymacyi. Jaką ja mam mieć legitymacyę, mówię, ja tutejsza, idę jak zwykle na jarmark. Powiadają nie wolno trzeba mieć legitymacyę od wójta. A tak, tak ! toście nie byli wczoraj na gromadzie w kółku rol. A nie byłam, bo nie miałam czasu. A bo wójt ogłaszał takie polecenie starostwa, że każdy kto się chce udać do drugiej wsi, musi mieć legitymacyę od wójta, takie poświadczenie z pieczęcią gminną skąd jest i jak się nazywa. A to ja nie wiedziałam o tem, nie miałam legitymacyi i musiałam się wrócić do domu. A to pewnie nie wiecie i o tem, że musicie dać krowę na mięso dla wojska, wczoraj wójt zapowiadał. O dla Boga !
z: „ Pamiętnik z wojny europejskiej w latach 1914 i 1915 i doznanych wrażeń w parafii Łączkowskiej spisany przez ks. Antoniego Tenczara proboszcza ”